Klasycznie szukamy punktu G

Poszukiwania mitycznego punktu G trwają od wieków. Co jakiś czas słyszymy o przełomie związanym z którąś z kolejnych ekspedycji w głąb kobiecego ciała. Z punktu medycznego wszystko jest jednak ponoć jasne – ów punkt istnieje, znajduje się w górnej części pochwy, kilka centymetrów od jej wejścia. Można go stymulować palcem, można też penetrować partnerkę pod odpowiednim kątem i sprawić, że penis będzie wywoływał na niego rozkoszny nacisk i drażnił jego zakończenia nerwowe. Wiemy jednak, że anatomia człowieka nie zna pojęcia miary, więc bawi się ona zarówno proporcjami naszego ciała, jak i właśnie konkretną lokalizacją punktu G.

W tym momencie na scenę mogą wkroczyć wibratory, a mówiąc bardziej szczegółowo modele, które dzięki odpowiednio wyprofilowanemu kształtowi są w stanie dotrzeć do punktu G, niezależnie od tego, jak głęboko by się on nie schował i jak niewielki by on był. Gdyby nie owa, zakrzywiona końcówka, czy też łukowaty profil urządzenia, mogły by one uchodzić za zwykły i klasyczny wibrator, jaki można znaleźć w wielu sklepach erotycznych. My jednak postawiliśmy sobie za celu donoszenia wam o zabawkach, które mają w sobie rozkoszny pazur, co też niniejszym czynimy.

W asortymencie tego typu wibratorów znajdują się zarówno proste i tańsze modele (choć wykonane z bardzo dobrych materiałów), jak np. B Swish bcute Classic Curve, jak i nieco bardziej zaawansowane technologicznie (np. Vibe Therapy – Tri). Produktów, które są w stanie spełnić powyższy warunek i odnaleźć wreszcie punkt G w ciele kobiety, jest oczywiście o wiele więcej i znajdują się one w ofercie każdej z większych marek, czyli także w propozycjach od FUN FACTORY czy LELO. Naszym zdaniem warto wyruszyć na tak rozkoszne poszukiwania, a już na pewno w rytmie drgań, jakie mogą zafundować tego typu zabawki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *